Przejdź do głównej zawartości

... inni to także my ...


Ostatnio zastanawiałem się nad tym, gdzie kończy się granica tolerancji, gdzie zanika akceptacja dla cudzych zachowań czy poglądów. W którym miejscu znajduje się ta cienka linia, która ma tak istotne znaczenie? Pytanie o granice tolerancji towarzyszyło człowiekowi od zarania dziejów, ponieważ odpowiedź na nie określa de facto odpowiedni poziom w komunikacji międzyludzkiej. Tolerancja to uznanie prawa drugiej osoby do odmienności z drugim człowiekiem na wielu płaszczyznach. To zdolność przetrwania w niesprzyjających warunkach w oparciu o zestaw pożądanych zachowań. Tolerancja zatem jest świadomością, że każdy człowiek jest wolny i ma prawo do odmiennego zdania, poglądów, wyznania i sposobu życia. To akceptowanie i szanowanie tego z czym się czasem nie zgadzamy i nie utożsamiamy. Nie możliwa jest jednak tolerancja absolutna i stąd wspomniane powyżej granice w ryzach, których powinna się ona znajdować. Nie ma takiej osoby, która tolerowała by absolutnie wszystko. Nie można przecież tolerować zbrodni, przemocy, gwałtu, wyzysku, rabunku i oszustwa. Należy w pewnym momencie umieć powiedzieć temu 'stop'. Nawet jeśli nie toleruje się czyjegoś zachowania należy tolerować samego człowieka. Tolerancja powinna wiązać się z cierpliwością i życzliwością, a człowiek określający się mianem tolerancyjnego powinien wyrzec się złości, pogardy, nienawiści i obojętności i wymagać od siebie odpowiedzialności, szlachetności, uczciwości i prawdy.



Każdy chciałby, aby ludzie byli w stosunku do niego tolerancyjni. Nic w tym dziwnego, gdyż wszyscy pragniemy być akceptowani przez środowisko, takimi jakimi jesteśmy. Nikt nie zna odpowiedzi na pytanie dlaczego tak bardzo często w społeczeństwie tolerancji brakuje. Nie lubimy żadnej inności, ciężko akceptujemy ludzi którzy „odstają” od ogólnie przyjętych zasad. Każdy z nas ma prawo do własnego zdania i nie musi pochwalać czyjejś postawy jeśli nie odpowiada naszym przekonaniom, ale to nie oznacza, że mamy prawo do osądzania innych. Bowiem to nie kolor skóry, płeć, religia czy orientacja seksualna decyduje o tym, jakimi ludźmi jesteśmy. Wszyscy jesteśmy równi. Nie ma gorszych lub lepszych, są tylko ludzie którzy uważają się za lepszych. Nasza tolerancja powinna opierać się głównie na czynach, na otwartości, na wszystko co nowe, na staraniach by nowość, oryginalność nie stawała się czymś gorszym z powodu różnicy tego co już poznaliśmy i do czego się przyzwyczailiśmy.

Albert Einstein powiedział: ,,Najważniejszym rodzajem tolerancji jest tolerancja okazywana jednostkom przez społeczeństwo i państwo. (...) Gdy państwo staje się wartością nadrzędną, a jednostka zostaje sprowadzona do roli posłusznego narzędzia w jej ręku, wszystkie wyższe wartości zostają zaprzeczone.’’

Tolerancja nie oznacza akceptacji czyjegoś zachowania czy poglądów. Wręcz przeciwnie, tolerancja to poszanowanie czyichś zachowań lub poglądów mimo, że nam się one nie podobają. Oznacza to jedno, że tolerancja powinna mieć granice tam, gdzie kończy się wolność jednego człowieka, a zaczyna drugiego. Nie powinniśmy tolerować postaw sprzeciwiających się swobodzie myśli i temu co prezentuje sobą drugi człowiek. Tolerancja jest nam potrzebna w zasadzie w każdej chwili naszego życia. Łączy się z wyrozumiałością i otwartością na drugiego człowieka. Jest to postawa umożliwiająca otwartą dyskusję, która bez niej przeradza się w zwykłą sprzeczkę czy też prowadzi do aktów agresji. Nie musimy od razu przyjmować całkowicie np. czyjś poglądów czy też w zupełności ich akceptować, ale pozostawić wolny wybór ich głosicielowi oraz nie dyskryminować go z powodu jego przekonań.

Tolerancja to świadoma zgoda na wyznawanie i głoszenie przez innych ludzi poglądów, z którymi się nie zgadzamy, oraz na wybór sposobu życia uważanego przez nich za właściwy, chociaż go nie aprobujemy. Tolerancja oznacza rezygnację ze stosowania przymusu wobec innych. Zaznaczyć jednak trzeba, że istnieją dwa rodzaje tolerancji, zupełnie różniące się od siebie postawami, jakie przyjmuje człowiek w zależności od tego, jak sam pojmuje „tolerancję”. Mowa o tolerancji pozytywnej i negatywnej.

Tak więc osoba o tolerancji negatywnej przyjmuje postawę obojętności, braku ingerencji w cudze działania i los, wywyższa się i patrzy na innych z góry. Akceptuje to, że w społeczeństwie są osoby z tzn.„mniejszości” - religijnych, narodowych, seksualnych, ale nie działa dla poprawy sytuacji czy wyrównania szans w dziedzinie respektowania ich praw. Nie broni ich w jakichkolwiek konfliktach, sytuacjach, gdy są atakowane, więc można powiedzieć, że przyzwala na nietolerancję. Nie krytykuje ich i nie piętnuje ale zachowuje poczucie bycia lepszym. „Pozwala” być innym, ale nie chce poznać i zrozumieć. Taka osoba „przyzwala” na posiadanie odmiennych opinii czy wyznawanie innych prawd, ale zawsze będzie uznawać, że to jednak jej prawdy są tymi jedynymi i właściwymi. Ma ona pozorne pragnienie harmonijnego współżycia z innymi, co kryje za sobą tak naprawdę obawę przed narażeniem siebie w przypadku mieszania się w cudze sprawy. Tolerancja negatywna zmniejsza nienawiść, liczbę konfliktów, ale nie pozwala stworzyć spójnego społeczeństwa, które można by nazwać wspólnotą, ponieważ brakuje w niej dialogu i próby zrozumienia drugiej strony – jest tylko akceptacja, która tu właściwie oznacza obojętność. Żyjąc w takim społeczeństwie może i odczuwa się pewnego rodzaju swobodę i wolność, ale nie koniecznie bezpieczeństwo.

Z kolei tolerancję pozytywną rozumiem jako akceptacje i popieranie cudzej odmienności. Ta tolerancja oznacza również poszanowanie wolności i odmienności, w tym odmienności w poglądach i sposobie działania. Osoba o tolerancji pozytywnej nie tylko akceptuje odmienne opinie, prawdy, ale także uznaje równouprawnienie tych opinii, jako że prawda obiektywna według niej nie istnieje. Zapewnia wolność człowiekowi, a przy tym pozwala zachować jego suwerenność w poszanowaniu jego godności. Osoba ta czynnie działa dla poprawy sytuacji dyskryminowanych. Pozwala ona stworzyć społeczeństwo bardziej zgodne, otwarte, a jednocześnie bardziej związane ze sobą. Tworząc przyjazną atmosferę, bogatą i barwną wspólnotę daje poczucie bezpieczeństwa..

Postawami, które pozwalają rozwijać się w społeczeństwie tolerancji jest na pewno otwartość na „inność”, która zaprzecza zamknięciu się jedynie na jedno środowisko, jedną kulturę. Tolerancja wymaga także odwagi, by umieć przeciwstawić się głosom nietolerancji, czasami tak silnym i będącym w większości. Jest to więc również nonkonformizm, który oznacza wyrwanie się ze stereotypowego myślenia, porzucenie opinii większości. Takimi postawami człowiek dąży do osiągnięcia równości, sprawiedliwości, których zagwarantowanie mają na celu prawa człowieka. Należy jeszcze pamiętać o wolności, w różnych kontekstach użycia tego słowa - wolność religii, opinii, myśli… którą, w mojej opinii, można uznać za najważniejszą z wartości gwarantowanych przez prawa człowieka i za czynnik będący potwierdzeniem poszanowania człowieka i jego godności.

Podsumowując, możemy powiedzieć, ze tolerancja negatywna jest zjawiskiem, które pozwala na egzystencję w jednym społeczeństwie, obok siebie, osób różniących się od siebie czy to w opiniach, czy gdy mowa o innych czynnikach. Natomiast tolerancja pozytywna pozwala w takim społeczeństwie stworzyć więź, bogatą i zróżnicowaną wspólnotę. Stworzenie naprawdę tolerancyjnego społeczeństwa - takiego, które dla człowieka współczesnego jest prawdziwym spełnieniem hasła „tolerancja”, wymaga wiele pracy, otwartości i zaangażowania, bo ideałem nie jest tolerancja „formalna”, ale „treściwa”.

Nie sądzę, żeby kiedyś ludzkości udało się całkiem wyrugować brak tolerancji i poszanowania innego człowieka. Mam jednak szczerą nadzieję, że działania prowadzone w tym kierunku doprowadzą kiedyś do pozornego paradoksu: całkowitego braku tolerancji dla ludzi nietolerancyjnych. Nie oznacza to potulności ani uniżoności, lecz partnerstwo i poszanowanie dla równych praw przysługujących każdemu. Każdy człowiek posiada prawo i odpowiedzialność, by dzielić się swoimi poglądami w sposób pełen werwy i wigoru, jednak nie można dochodzić do punktu, gdzie słowa i czyny stają się gwałtowne i brutalne.

Dla mnie osobiście w słowniku nie ma miejsca na słowo tolerancja bo toleruje się "coś" co już z góry narzucone jest jako gorsze i wymagające aprobaty większości. Prawdą jest, iż ja sam jestem nietolerancyjny bo nie toleruję ludzi, którzy nie są tolerancyjni wobec przejawów inności- odmienności.


DLA MNIE T.O.L.E.R.A.N.C.J.A. TO ZBITEK SŁÓW: „INNI TO TAKŻE MY” WIĘC MY SAMI W SOBIE JESTEŚMY TOLERANCJĄ I NIE POWINNO BYĆ MIEJSCA NA JEJ BRAK BO WTEDY I NIE MA N.A.S.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

... ze śmiercią mi do twarzy ...

Wiele miesięcy temu odwiedziłem hospicjum, w którym urzędowałem wiele długich lat jako psycholog i specjalista w dziedzinie leczenia zaburzeń psychosomatycznych. Wówczas przebywałem na oddziale dziecięcym gdzie próbowałem zarówno podopiecznym jak i ich rodzinom "ulżyć" w cierpieniach i przygotować na najgorsze... z żalem i goryczą niezrozumienia po utracie tych najmłodszych, najbardziej bezradnych i nieskalanych jeszcze grzechem życia istot. Życie jest darem, najcenniejszym darem jaki mamy i powinniśmy to życie dzień po dniu celebrować tak jak my to potrafimy najpełniej i najskrupulatniej. Zapominamy też o jednym, tym co deprymuje i nadaje znaczący zwrot w naszym życiu jakim jest upływający czas. To on częstokroć działa na naszą niekorzyść bo nie potrafimy przekuć w atut to, że im starsi jesteśmy tym powinniśmy bardziej czerpać z życia, wyciągać wnioski ucząc się na własnych i cudzych błędach. Pracując w hospicjum musiałem nauczyć się wyłączać emocje i w sposób bardzo ...

... człowiek idzie przez życie tak, jak nosi głowę ...

-9- Kontynuując wszystko to co w poprzednim poście na końcu zaakcentowałem, chciałem kwestię mojego wizerunku rozwinąć i doprecyzować. Czy od zawsze miałem zamysł i plan na to jaki chcę być?... nie. Czy od zawsze chciałem wyglądać tak jak obecnie się prezentuję?... nie. Czy modyfikując się brałem pod uwagę negatywny rozgłos i rozdźwięk wypowiadanych przez innych słów?... nie. Czy brałem pod rozwagę i uwagę to, iż w parze z niecenzuralnymi słowami pójdą równie niecenzuralne czyny?... nie. Czy miałem pełną świadomość tego, jakie będą konsekwencje moich zmian?... nie. Czy brałem pełną odpowiedzialność za to kim/czym jestem i kim/czym chcę się stać?... nie. Czy od zawsze czułem się inny od reszty społeczeństwa???... tak. I to jedyne - tak - spośród wielu tych - nie - przeważyło szalę. Zadecydowało, że zmieniłem się nie do poznania ale nie tylko w sposób fizyczny - zewnętrzny ale też i psychiczny – wewnętrzny. Każda jedna zmiana niesie ze sobą ryzyko wykluczenia, a co za tym idzie i...

... bo niebo jest dla wszystkich, za to piekło dla wybranych ...

 -5- Ciągnąc dalej temat oszczędności i perypetii z tym związanych przed godziną 19stą obowiązkowo trzeba było się myć ale i to mycie nie należało do standardowych. W pierwszej kolejności do łazienki szła „Ona” - myła się w czystej, gorącej wodzie. Po „Niej” dopiero ja szedłem – myłem się już w wystudzonej i brudnej wodzie. Nie wiem jak Wy ale ja nawet pisząc to czuję obrzydzenie bo jak można kazać myć się komuś po kimś w momencie gdy ma się świadomość tego, że ktoś wcześniej mył w tej samej wodzie stopy, miejsca intymne, pachy itd. W tej samej też wodzie w wannie musiałem przepierać swoje i „Jej” rzeczy, które codziennie nosiłem bo pralka automatyczna tak dokładnie nie usunie zabrudzeń jak ręczne pranie. Jeśli dochodziło już do prania w pralce to nie w „automacie” a we „frani” bo opcjonalnie ta pierwsza za dużo wody i prądu „ciągnęła” i nie dopierała. Większej w życiu bzdury nie słyszałem ale za to słyszałem, że to nie mój dom więc i nie moje zasady i reguły, na swoim będę so...