Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2017

... inni to także my ...

Ostatnio zastanawiałem się nad tym, gdzie kończy się granica tolerancji, gdzie zanika akceptacja dla cudzych zachowań czy poglądów. W którym miejscu znajduje się ta cienka linia, która ma tak istotne znaczenie? Pytanie o granice tolerancji towarzyszyło człowiekowi od zarania dziejów, ponieważ odpowiedź na nie określa de facto odpowiedni poziom w komunikacji międzyludzkiej. Tolerancja to uznanie prawa drugiej osoby do odmienności z drugim człowiekiem na wielu płaszczyznach. To zdolność przetrwania w niesprzyjających warunkach w oparciu o zestaw pożądanych zachowań. Tolerancja zatem jest świadomością, że każdy człowiek jest wolny i ma prawo do odmiennego zdania, poglądów, wyznania i sposobu życia. To akceptowanie i szanowanie tego z czym się czasem nie zgadzamy i nie utożsamiamy. Nie możliwa jest jednak tolerancja absolutna i stąd wspomniane powyżej granice w ryzach, których powinna się ona znajdować. Nie ma takiej osoby, która tolerowała by absolutnie wszystko. Nie można przecież to...

... być sobą to kochać siebie ...

Wczoraj z rana przechodząc przez park o dość wczesnej porze, zmierzając na siłownię, zauważyłem przygarbioną, korpulentną postarzałą kobiecinkę, która w dość niezgrabny sposób karmiła czerstwym chlebem gołębie. Nie wiem dlaczego ale przykuła moją uwagę na tyle, że przysiadłem przez dłuższą chwilę niezauważony na ławce pod drzewem i zacząłem obserwować. Niezwykłym było to jaki grymas na jej twarzy zaczął malować się w momencie gdy karmiła ptactwo... Była szczęśliwa, spełniona, potrzebna i taka nieobecna. Zachowywała się niemalże jak dziecko wykonując frywolne ruchy rękoma w powietrzu zachęcając gołębie by w większej ilości ją obsiadły. Śmiała się do rozpuku wierzgając przy tym bezwiednie nóżkami. Po dłuższej chwili namysłu podszedłem nie zważając na konsekwencje i przysiadłem metr od niej. Kobieta od razu posmutniała, a na jej skroni zauważalny był grymas dezaprobaty i niezadowolenia... - Przepraszam, że przeszkodziłem Pani w celebracji tego pięknego poranka. Tylko jedno dodam...

... ze śmiercią mi do twarzy ...

Wiele miesięcy temu odwiedziłem hospicjum, w którym urzędowałem wiele długich lat jako psycholog i specjalista w dziedzinie leczenia zaburzeń psychosomatycznych. Wówczas przebywałem na oddziale dziecięcym gdzie próbowałem zarówno podopiecznym jak i ich rodzinom "ulżyć" w cierpieniach i przygotować na najgorsze... z żalem i goryczą niezrozumienia po utracie tych najmłodszych, najbardziej bezradnych i nieskalanych jeszcze grzechem życia istot. Życie jest darem, najcenniejszym darem jaki mamy i powinniśmy to życie dzień po dniu celebrować tak jak my to potrafimy najpełniej i najskrupulatniej. Zapominamy też o jednym, tym co deprymuje i nadaje znaczący zwrot w naszym życiu jakim jest upływający czas. To on częstokroć działa na naszą niekorzyść bo nie potrafimy przekuć w atut to, że im starsi jesteśmy tym powinniśmy bardziej czerpać z życia, wyciągać wnioski ucząc się na własnych i cudzych błędach. Pracując w hospicjum musiałem nauczyć się wyłączać emocje i w sposób bardzo ...

... mimochodem bezdomny nie znaczy gorszy ...

Tak bardzo chciałem pokazać sobie na jak wiele mnie stać, jakim to ja człowiekiem nie jestem. Do dzisiaj... ... w jednym z poznańskich parków mieszczących się koło Uniwersytetu Ekonomicznego zaczepiła mnie bezdomna w średnim wieku kobieta. Ubrana była niedbale w pomiętą i zażółconą koszulę, znoszoną marynarkę, spodnie w kant przetarte w kolanach i czarne, zdawać by się mogło jedyne z garderoby jako nowe, mokasyny. Długie palce swoich smukłych spracowanych dłoni trzymały dzisiejsze wydanie "Metra" gdzie zauważalne były zaczątki rozwiązywania krzyżówki. Moją uwagę przykuł piękny rudowłosy z lekko kręconych włosów upięty kok gdzie swobodnie opadały jej na czoło i skroń kosmyki luźno puszczonych włosów. Wyglądała arystokratycznie pomimo całej tej swojej "brudnej" otoczki. Z niebywałą jak dla mnie nonszalancją i kurtuazją w głosie poprosiła o drobny datek pieniężny. Jako że nie mam w nawyku obdarowywać nikogo pieniędzmi kupiłem w najbliższej Biedronce dwie siatki...

...uczłowieczyć to co nieczłowiecze...

Podczas ostatniej wizyty w Polsce w "domu starców" moją uwagę przykuła postać, a właściwie jej blady kontur bardzo drobniutkiej, niespełna 90-letniej staruszki. Długimi pomarszczonymi, spracowanymi i zmęczonymi palcami rąk muskała szybę niewielkiego okna jakby niemo chciała powiedzieć: nie chce tutaj być, taka zapomniana, taka bezradna i taka bezbronna... Po krótkiej analizie pozy jej stóp, zdawać by się mogło, że zaparła się obunóż tym samym akcentując fakt twardego stąpania po ziemi. Jej uda dygotały mimowolnie uwydatniając tym samym duże złoża żył i tętniącą w nich krew. Pogoda wzmagała jeszcze bardziej ten stan ogólnej i przytłaczającej mogło by się zdawać atmosfery otumanienia i ogłupienia. Deszcz i wiatr z minuty na minutę wzmagał się. Krople deszczu rozmywane przez wiatr stworzyły mozaikę na szklanej tafli a Ona tępym ruchem dalej malowała wodząc palcami po niej swój własny obraz wolności. Liście z drzew już dawno opadły i ukazały swe nagie skorumpowane oblicze...

...pozytywny negatyw...

Targnąłem się na to, by pierwszy post napisać w formie krótkiego aczkolwiek treściwego wprowadzenia, które ma na celu unaocznić Wam jakimi ważnymi z mojej perspektywy kryteriami kieruję się w życiu, w kwestii samokształcenia w dążeniu do samoakceptacji. W tej dziedzinie pragnę podzielić się tym, jak ja definiuję świat i otaczających mnie ludzi. Czym jest dla mnie horrendalnie rzecz ujmując brak akceptacji, tolerancji i szacunku, jak również propagowanie wszystkiego co dalekie jest moim własnym przekonaniom. Zaznaczam iż nie pragnę nikogo uczłowieczyć, umoralnić a tylko zaakcentować to jak wielkim darem jest bycie w pełni świadomym własnych słabości, zaniedbań, a co za tym idzie by nie spoglądać za siebie i na siebie spode łba. To tylko i wyłącznie my tworzymy granice własnych możliwości. Jestem taki jaki jestem i bez kozery dodam, że nie uległem społecznej presji bycia mainstream'owym. Ukształtowałem siebie na własne a nie cudze podobieństwo. Zdawać by się mogło że plot...