Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2018

... niewidzialny w swojej bezradności i niedostrzegalny w swoim zobojętnieniu ...

 -7- Nie potrafię zebrać się by przelać na papier wszystkiego tego co we mnie w środku drzemie. Od kliku godzin siedzę bezczynnie wpatrzony w jeden punkt na ścianie i nie mogę sensownie skleić ze zbitka słów chociażby jednego zdania. Czas spowalnia, a wskazówki zegara jakby bardziej złowieszczo wystukują kolejne sekundy uciekającego mi przez palce miarodajnego życia. Czuję się jakbym dryfował w próżni swojego jestestwa. Jedynym moim sprzymierzeńcem jest klawisz delete po którym wiodę bezwiednie ospałym palcem serdecznym prawej dłoni. Ból głowy z minuty na minutę przybiera na sile, jakby i on szukał ujścia z tej równie patowej sytuacji. Łzy same cisną się do oczu i tylko od czasu do czasu któraś bezwiednie spływając żłobi kolejny kanion na mym matowym, grafitowym policzku. Spływają coraz to większymi strumieniami zasilając zbiornik który swoje ujście ma na brodzie. Nie przecieram jej i daję czas by niczym gąbka wchłonęła nadmiar płynu. Nauczyłem się niemo szlochać z wściekłoś...

... suka "Ona", kundel "On" ...

-6- Zanim przejdę do kwestii samookaleczeń i związanych z tym komplikacji na gruncie nadwątlonej samooceny i nadszarpniętej samoakceptacji muszę wspomnieć o zwierzętach w naszym gospodarstwie domowym. Bardzo długo zajęło mi przekonanie „Ich” by mieć upragnionego zwierzaka w osobie psiaka, by móc kochać i czuć się kochanym Równie długo zajęło mi też, to by psa nie trzymać na łańcuchu a wybudować mu kojec. Po wielu latach jednak doszedłem to wniosku, że czasy niewolnictwa nie minęły tylko zmieniły formę - umilamy sobie czas i zapełniamy naszą samotność by przywiązywać do siebie zwierzęta, by czuć się odpowiedzialnym za kogoś zdrowie i życie, by w końcu ktoś bezinteresownie za nami podążał i był na nasze każde skinienie. Tak bardzo momentami czujemy się samotni, że zatracamy się w poczuciu beznadziei i zaczynamy mniej dawać aniżeli dostawać. Jak zawsze wybiegam myślami do przodu ale kwestia mojego weganizmu zostanie w późniejszych rozdziałach skrupulatnie opisana. Można by sp...

... bo niebo jest dla wszystkich, za to piekło dla wybranych ...

 -5- Ciągnąc dalej temat oszczędności i perypetii z tym związanych przed godziną 19stą obowiązkowo trzeba było się myć ale i to mycie nie należało do standardowych. W pierwszej kolejności do łazienki szła „Ona” - myła się w czystej, gorącej wodzie. Po „Niej” dopiero ja szedłem – myłem się już w wystudzonej i brudnej wodzie. Nie wiem jak Wy ale ja nawet pisząc to czuję obrzydzenie bo jak można kazać myć się komuś po kimś w momencie gdy ma się świadomość tego, że ktoś wcześniej mył w tej samej wodzie stopy, miejsca intymne, pachy itd. W tej samej też wodzie w wannie musiałem przepierać swoje i „Jej” rzeczy, które codziennie nosiłem bo pralka automatyczna tak dokładnie nie usunie zabrudzeń jak ręczne pranie. Jeśli dochodziło już do prania w pralce to nie w „automacie” a we „frani” bo opcjonalnie ta pierwsza za dużo wody i prądu „ciągnęła” i nie dopierała. Większej w życiu bzdury nie słyszałem ale za to słyszałem, że to nie mój dom więc i nie moje zasady i reguły, na swoim będę so...

... zły dotyk boli przez całe życie ...

-4- Status materialny rodziny nie był zły, nawet rzecz można by było, że prosperował na bardzo dobrym poziomie ale kwestia oszczędzania na wszystkim w pewnym momencie wymknęła się spod kontroli. Ograniczenia dotyczyły każdej strefy życia, nawet w kwestii jedzenia... bo jak rozumieć fakt, że zamiast dwóch plasterków sera na kanapce można tylko było jeden i to bardzo cienki sobie ukroić – podobnie sytuacja miała się co do innych form obkładu na chleb łącznie ze „smarowaniem”. Pory spożywania posiłków w domu były ściśle określone i trzeba było się ich kurczowo trzymać. Tak więc często szedłem spać głodny bo grożono mi niejednokrotnie, że moment otwierania lodówki równoznaczny będzie z ujebaniem rąk przy samej dupie. Słodycze najczęściej przewidziane były w weekend, w „bardzo” racjonalnych ilościach i to z perspektywy czasu bardzo mi się podoba ale już mniej, że samemu się nie przestrzega pewnych reguł żywieniowych. Zamykanie się w pokoju przed dziećmi i w ukryciu w ciągu tygodnia ...

... najgorsza prawda, ale prawda ...

-3- Bardzo rzadko zapytywano co mi się stało gdy widoczne były ekscesy wczorajszych lub przed kilkudniowych libacji kijem, prętem, kablem czy też nożem...a gdy już dochodziło do tej nader „niewygodnej” sytuacji umiałem bez chwili zastanowienia w głosie sklecić na poczekaniu zadowalającą siebie i kogoś historyjkę i obrócić wszystko w żart. Każdy jeden wierzył w te brednie bo przecież pochodziłem z dobrej, kochającej się „rodziny”. Nikomu nawet nie przyszło do głowy by skonfrontować to co z gruntu rzeczy niedorzecznego miałem do powiedzenia. Bardzo dużo żalu swego czasu miałem do szkolnych pedagogów gdzie niejednokrotnie insynuowałem w formie sugestii, że w moim domu może dziać się źle. Niezdarnie podciągałem rękawy, pod którymi na przedramionach widniały krwawe wybroczyny po uderzeniach różnymi przedmiotami. Brak koncentracji, wieczne zasinienia pod oczami, strugami lecąca krew z nosa nikogo nie dziwiły. Poza tym wiele z przytaczanych przeze mnie argumentów nie miało racjonalnego ...

... gówno zapakowane w papierek inteligencji ...

-2- Jak bardzo można się pogubić by od dziecka żądać niemożliwego. Jak bardzo trzeba być impertynencko niedojrzałym by od siebie nie wymagać nic i stawiać siebie na piedestale. Słowo rodzice zastąpię tutaj słowem Oni tudzież Ci, Ich itd. bo nie chciałbym słowa rodzic za bardzo generalizować. Od zawsze kiedy pamiętam powtarzano mi, że trzeba robić wszystko najlepiej, najsprawniej, najdoskonalej bo tylko nieudacznicy mają mniej od nas, a wynika to tylko i wyłącznie z lenistwa i niekonsekwencji w działaniu. I tą regułę dzień po dniu wtłaczano mi do głowy jako, że moim musem miało być pokazanie światu, że tylko najsilniejsi, najinteligentniejsi, najładniejsi, najsprytniejsi mają rację bytu. Piszę w osobie moich „rodziców” nie po to by kogokolwiek obrażać ale przestrzec przed takim sposobem wychowywania i wytłaczania z ludzi tego co najcenniejsze czyli empatii, asertywności i szacunku do samych siebie. Chcę pokazać jak łatwo jest przekroczyć cienką granicę dzielącą nas od tego co p...

... w swojej niedoskonałości jakże przezroczysty ...

 -1- Bardzo długo zastanawiałem się jaką mam obrać formułę prowadzenia bloga i postanowiłem, że nieco odbiegnę od wcześniej zamierzonego scenariusza. Chciałbym pokazać Wam nieco więcej mojego świata byście nie o tyle zrozumieli motywy jakimi się kieruję podejmując określone decyzje i nakreślając pewne tematy ale byście spojrzeli i ujrzeli siebie z innej perspektywy, z perspektywy ludzi którzy nie oceniają ciętą z metra ripostują a przeciwstawiają się ogólnie przyjętym normom i zasadom społecznym. Aby to co wydaje się być Wam tak rzeczywistym w waszym mniemaniu tak naprawdę nic z rzeczywistością nie ma wspólnego. Zacznę od samego początku a jako że początki bywają trudne może być to z lekka pokrętnie pokręcone momentami nawet może wydawać się poplątane z pomieszaniem połączone. Za dużo myśli kłębi się w mojej głowie by ogarnąć rozsądnie tą nawałnicę ale każdy ma to na co się odważy... i mam ja. Postaram się systematycznie wrzucać na bloga urywki tego co podpowiada mi niczym...